General.pdf
(
314 KB
)
Pobierz
Patrick A. Davis
Generał
Przekład: Katarzyna Bażyńska-Chojnacka
i Piotr Chojnacki
E S PA D O N P U B L I S H I N G
W A R S Z A W A
2 0 2 0
Kup książkę
Prolog
Skręcając z Holu Eisenhowera w Pentagonie do biura sekreta-
rza obrony, skinąłem głową wyprostowanemu jak struna sier-
żantowi marines, który stał przy drzwiach.
– Sir! – mruknął podoficer piechoty moskiej, praktycznie nie
poruszając ustami.
W gigantycznej poczekalni z trudem dawało się zauważyć
trzy wielkie biurka. Za dwoma z nich siedzieli oficerowie łącz-
nikowi sekretarza, jednogwiazdkowy generał i komandor Ma-
rynarki. Obaj mieli przyklejone do uszu słuchawki telefonicz-
ne. Za trzecim biurkiem siedziała sympatyczna kobieta ko-
ło trzydziestki. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się. Podsze-
dłem do niej i postawiłem teczkę na podłodze.
Zanim zdążyłem się odezwać, zerknęła na moją plakietkę
identyfikacyjną i zapytała:
– W czym mogę pomóc, pułkowniku Jensen?
Zerknąłem na tabliczkę na jej biurku.
– Muszę się zobaczyć z sekretarzem Bainesem, pani Donner.
W pilnej sprawie.
Jeszcze nie skończyłem, a już pokręciła głową. Byle podpuł-
kownik Sił Powietrznych nie może tak po prostu przyjść i zaży-
czyć sobie spotkania z sekretarzem.
– Przykro mi, pułkowniku. Terminarz sekretarza Bainesa jest
bardzo napięty. – Spojrzała w stronę dwóch oficerów. – Mo-
że zechciałby pan porozmawiać z…
– Nie – odpowiedziałem ostro. – Muszę zobaczyć się z se-
kretarzem. Proszę mu powiedzieć, że przyszedł podpułkownik
Jensen z Biura Dochodzeń Specjalnych Sił Powietrznych.
Zacisnęła usta. Kątem oka spostrzegłem generała odkładają-
cego słuchawkę i powoli podnoszącego się z krzesła.
– Pułkowniku – burknął. – Co, do jasnej…?
Nie słuchałem dalej. Złapałem teczkę i szybko przeszedłem
w stronę podwójnych drzwi obok biurka generała.
– Sierżancie! – ryknął generał i złapał mnie za ramię w chwi-
li, gdy otwierałem drzwi.
Sekretarz obrony Robert Baines podniósł wzrok znad gigan-
tycznego biurka. Wpatrywał się we mnie marszcząc brwi,
z okularami na czubku nosa.
Generał szarpnął mnie za ramię.
Marine
podszedł i wycelo-
wał
M–16
w moją pierś.
Ostatnio mnóstwo ludzi celowało do mnie z broni.
7
Kup książkę
– Charlie! – zagrzmiał sekretarz Baines, a na jego twarzy po-
woli pojawił się uśmiech. – Co ty tu, do cholery, wyprawiasz?
Sprawdzasz moją ochronę?
Generał rozluźnił uchwyt.
– Zna pan tego człowieka, sir?
– Niech pan odwoła psy, generale – powiedział Baines, ma-
chając ręką. – Wchodź, Charlie.
Rzuciłem generałowi triumfujące spojrzenie. Spiorunował
mnie wzrokiem. Zamknąłem drzwi.
Baines wyszedł zza biurka z wyciągniętą ręką.
– Chryste, Charlie. Ile to już lat?
– Siedem, panie sekretarzu.
Chciałem powiedzieć „panie generale”. Wciąż myślałem
o nim jako o generale Bainesie, byłym pilocie myśliwca, z któ-
rym współpracowałem, gdy był szefem Biura Dochodzeń Spe-
cjalnych Sił Powietrznych. Kiedy podawałem mu rękę zauważy-
łem, że jego uścisk nadal był mocny, a pod garniturem wciąż
kryło się muskularne ciało, co wskazywało, że znajduje czas na
wizyty w siłowni.
– Świetnie wyglądasz, Charlie. I nadal masz włosy.
– Pan też świetnie wygląda, panie sekretarzu.
– Kłamca. – Przejechał dłonią po rzedniejącej czuprynie.
– Włosy wyłażą mi garściami, odkąd przyjąłem tę cholerną ro-
botę.
Baines skinął w stronę krzesła i usiadł za biurkiem. Znów
przyjrzał mi się ciemnoszarymi oczami, które tak dobrze pa-
miętałem. Jego twarz spoważniała.
– Jak długo byłeś moim podwładnym, Charlie?
– Dwa lata.
Baines skinął głową.
– Kawał czasu, a ja nie wiedziałem, że jesteś taki impulsyw-
ny.
Nic nie odpowiedziałem. Wiedziałem, że nie chodzi mu
o sposób, w jaki wdarłem się do jego biura.
– Chyba wiesz, że masz masę kłopotów?
– Już pan słyszał?
Baines prychnął.
– Nie byłeś specjalnie subtelny. – Pokręcił głową. – Powi-
nieneś dać sobie spokój.
Wziąłem głęboki oddech. Może popełniłem błąd przycho-
dząc tutaj. – Czy wie pan, co wydarzyło się w Cao Dinh?
Skinął głową.
– Widziałem akta.
8
Kup książkę
– Akta kłamią.
Baines założył ręce.
– Udzielę ci rady, Charlie. Odpuść sobie.
– Generał Watkins został zamordowany…
– To już skończone, Charlie.
– Znam prawdę. – Sięgnąłem po teczkę.
Twarz Bainesa skamieniała.
– Czy ty w ogóle słuchasz, do cholery? Nikt nie chce znać
prawdy! Nie stać nas, żeby ją poznać!
Rzuciłem fotografię na biurko.
– Co to jest? – zapytał.
– Prawda.
Baines spojrzał w dół. Zbladł.
– Czy to…?
Kiwnąłem głową.
– O Boże! – Baines opadł ciężko na krzesło. – Skąd to
masz?
– To długa historia.
Baines nacisnął przycisk interkomu.
– Lois, zadzwoń do senatora Burnsa i odwołaj lunch. I nie
łącz mnie z nikim. – Spojrzał na mnie. – Do cholery, Charlie!
Właśnie wylałeś mi na biurko cały kubeł gówna!
– Wiem, sir.
Baines wstał i podszedł do stojącego w kącie przenośnego,
lakierowanego na czarno barku, który pamiętałem z czasów,
gdy dla niego pracowałem – pamiątka z czasów, kiedy stacjo-
nował ze swoją eskadrą
F–4
w bazie Takli podczas wojny wiet-
namskiej.
– Napijesz się, Charlie?
– Jeszcze za wcześnie.
– Lepiej się zgódź. Posiedzimy tu chwilę.
– W takim razie szkocką.
Nalał dwa drinki, wręczył mi jeden i wrócił za biurko.
– Chcę wiedzieć wszystko, Charlie. Zacznij od początku i ni-
czego nie opuszczaj.
Zacząłem od rozmowy telefonicznej.
9
Kup książkę
Plik z chomika:
zznn
Inne pliki z tego folderu:
101 zabaw z klockami Nauka matematyki poprzez zabawe Podrecznik dla rodzicow i nauczycieli.pdf
(9773 KB)
100 zagadek przyrodniczych.pdf
(9736 KB)
100 zdalnie.pdf
(6854 KB)
007 Blood Stone poradnik do gry.pdf
(794 KB)
10 EBOOKoW ANGIELSKI Z SHERLOCKIEM HOLMESEM Detektywistyczny kurs jezykowy.pdf
(515 KB)
Inne foldery tego chomika:
Pliki dostępne do 01.06.2025
Pliki dostępne do 08.07.2024
Pliki dostępne do 19.01.2025
Pliki dostępne do 21.01.2024
! # Wrzucone - sprawdzone i pełne Ebooki #
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin