Księżniczka na balu Anderson Natalie.pdf

(1060 KB) Pobierz
Natalie Anderson
Księżniczka na balu
Tłumaczenie:
Agnieszka Baranowska
ROZDZIAŁ PIERWSZY
Damon Gale skradał się  skrajem zatłoczonej
sali balowej, unikając grupek rozbawionych
kobiet, których ozdobne maski nie zakrywały
pożądliwych
spojrzeń.
Nie
powinien
był zdejmować maski tak wcześnie. Odwróciwszy
się plecami do kolejnej uśmiechającej się
zachęcająco piękności, napił się szampana,
żałując, że kieliszek nie zawiera czegoś
mocniejszego. Kobiety zawsze chciały od niego
więcej, niż on od nich. Mimo że godziły się na
przelotny romans, w  pełni poinformowane
o  granicach, jakie wyznaczał w  swych relacjach
intymnych, na końcu zawsze miały do niego
pretensje. Nie masz serca! – zarzucały mu.
Uśmiechnął się do siebie gorzko. W pełni mu to
odpowiadało. Zresztą, jakie to miało znaczenie?
Dzisiaj musiał się  zająć obowiązkami, nie
rozrywką. Nareszcie nadszedł moment odcięcia
się  grubą kreską od rodziny. Już sam powrót
sprawił, że stare, zabliźnione rany otworzyły się
na nowo. Z bólem, ale zdecydowanie przekroczył
próg zbytkownej posiadłości i  wyłożonymi
marmurem korytarzami dotarł do monstrualnej
sali balowej z  galerią zawieszoną nad parkietem
wypełnionym celebrytami i  członkami socjety
strojącymi miny i  przybierającymi wystudiowane
pozy. Pałac królewskiej rodziny zaprojektowano
tak, by onieśmielić maluczkich, wzbudzić w  nich
podziw i zazdrość.
Samo patrzenie na bogate zdobienia, dzieła
sztuki i  złocenia męczyło Damona. Zacisnął zęby
i odwrócił twarz, gdy tylko zauważył wycelowany
w  siebie obiektyw aparatu. Od lat brał udział
w  przyjęciach, na których bywali jego rodzice,
podtrzymując fikcyjny wizerunek idealnej rodziny
służący wzmacnianiu politycznych koneksji. Na
szczęście jego kariera zawodowa nie zależała od
reputacji, ale od wiedzy, umiejętności i  ciężkiej
pracy. Zbudował od postaw firmę tworzącą
oprogramowanie w  dziedzinie rozszerzonej
rzeczywistości, której aktualna wartość rynkowa
nie ustępowała bogactwu żadnego z obecnych na
balu prominentów. Zamierzał jednak wykorzystać
skostniały system protekcji i  kumoterstwa do
własnych
korzyści.
Zerknął
ponuro
na
swą 
przyszywaną
siostrę,
prowadzącą
ożywioną  rozmowę z  inwestorami, którym ją
przestawił. Misja zatem została wykonana. Tylko
na tyle się zgodziła – odrzuciła jego propozycję
sfinansowania jej badań, co go zirytowało, ale nie
zdziwiło. Ledwie się  znali, a  łączyły ich jedynie
głębokie rany spowodowane licznymi zdradami,
jakich dopuścili się ich rodzice. Szanował
samodzielność siostry, ale za punkt honoru
postawił  sobie zbudowanie mostów nad ruinami,
w  jakie obróciły ich życie kłamstwa i  sekrety,
których jego ojciec zdawał się w  ogóle nie
wstydzić.
Damon wycofał się w  cień arkady okalającej
salę, gdzie kątem oka dostrzegł intrygującą,
spowitą w  błękit sylwetkę. Kobieta stanęła przy
sąsiedniej
kolumnie
przypatrywała
się  intensywnie biesiadnikom oddalonym od niej
o  kilka metrów. Miała na sobie błękitną perukę,
jej twarz skrywała ozdobiona piórami, koronkowa
maska, a jej ramiona, szyja i policzki połyskiwały
błękitnym
brokatem.
Damon
nie
mógł
oderwać 
wzroku
od
smukłej
sylwetki
podkreślonej miękką tkaniną sukni opływającej
kobiece krągłości i  opadającej do ziemi wzdłuż
nieprawdopodobnie długich nóg. Miała pełne,
delikatne usta, a  jej rozkoszne piersi ledwie
mieściły się w  gorsecie sukni. Damon wstrzymał
oddech z zachwytu.
Nie zauważyła go, mógł więc obserwować ją
bez przeszkód. Była wyraźnie zdenerwowana.
Damon poczuł, jak ciasny węzeł napięcia w  jego
piersi rozluźnia się, a  jednocześnie jego ciało
zelektryzowało nowe wyzwanie. Zapragnął
sprawić,
by
się
uśmiechnęła.
Miał
też
niepohamowaną ochotę położyć dłonie na jej talii
i przyciągnąć ją tak blisko, by poczuć całym sobą
jej gibkie ciało. Krew w  jego żyłach zaczęła
krążyć szybciej, rozgrzewając skostniałe dłonie,
zaciskane w  pięści od momentu przekroczenia
Zgłoś jeśli naruszono regulamin