Kurth - Co to sa srednie wieki.pdf

(374 KB) Pobierz
G
ODFRYD
K
URTH
PROFESOR UNIWERSYTETU W LIÈGE
CO TO SĄ ŚREDNIE WIEKI?
KRAKÓW 2019
www.ultramontes.pl
CO TO SĄ ŚREDNIE WIEKI?
G
ODFRYD
K
URTH
PROFESOR UNIWERSYTETU W LIÈGE
(1)
––––––––
Nie ma wyrazu, którego by definicja powszechniejszą cieszyła się zgodą, niż
nazwa ś r e d n i c h w i e k ó w . Średnie wieki, mówią nam jednomyślnie, są epoką
przejściową między starożytnością a nowożytnymi czasami. Takie określenie dają
wszystkie słowniki i wszystkie encyklopedie, wszystkie podręczniki i wszystkie
kompendia
(2)
. Nie wymagajcie innego od uczonych mediewistów, jakkolwiek
najrozmaitsze są ich kąty widzenia w ocenieniu wieków średnich, jednomyślni są
co do ich określenia. Wszyscy odpowiadają z zgodnością, którą by trudno znaleźć
w innej materii, że wieki średnie są epoką przejściową.
2
A któreż to są dwa krańce, między którymi te wieki średnie rozciągają swą
erę przejściową – olbrzymi nawias tysiąca lat? Są to dwie wielkie cywilizacje, jakie
znała ludzkość i stara i nowożytna. Stara grecko-rzymska z wspaniałą jednością
świata, złączonego w pokoju rzymskim – nowożytna z nieskończoną rozmaitością
narodowych ugrupowań i nieprzebranym bogactwem intelektualnych objawów.
Dwa światy zarówno wielkie, zarówno zdumiewające.
Między obydwoma zaś odgraniczone wyraźnie od jednego i od drugiego,
długie pasmo tych 10 wieków, w czasie których cywilizacja starożytna już
umarła, a nowożytna jeszcze się nie narodziła. Jest to pas ciemności, oddzielający
wielki dzień świata, grecko-rzymskiego od dnia Odrodzenia. W ten sposób –
zauważyć to warto – sama definicja wieków średnich stawia je poza cywilizacją i
z góry je skazuje na to, żeby niczym innym nie były, tylko jak się mówi: n o c ą
tysiąca lat.
Idźmy dalej i starajmy się uchwycić istotny charakter sformułowanej w ten
sposób opozycji między pojęciem wieków średnich a pojęciem cywilizacji. Jakież
to są w gruncie te dwie cywilizacje, między którymi wieki średnie rozciągają swą
ciemną przesłonę? Pierwsza, jak wiemy, to cywilizacja pogańska. Mając za
podstawę niewolnictwo, a za klucz sklepienia cezaryzm, zachowuje ona wszystkie
radości życia dla małej liczby wybranych, których jeszcze poniża użyciem
zmysłowym, nie będąc zdolną zadośćczynić wyższym duszy ludzkiej aspiracjom,
resztę zaś ludzkości skazuje na niewolę. A druga, nowożytna, jakaż ona jest? Iście
nie cywilizacją chrześcijańską, bo ta nie zaczynałaby się pewnie od końca
wieków średnich, skoro te ostatnie ideą chrześcijańską były nasycone. Jest to
więc chyba ta, która reaguje przeciwko chrześcijańskiemu ideałowi, a budzi z
popiołów przeszłości ducha pogańskiego, daje za kodeks państwu cezaryzm, a
jednostce poszukiwanie uciech. Jest to więc znowu cywilizacja pogańska. Jeżeli
wieki średnie są epoką przejściową, to chyba dlatego, że między pierwszą a drugą
epoką tej cywilizacji dały zakwitnąć ideałowi chrześcijańskiemu, ideałowi
umartwienia i ubóstwa. Ale starożytność powstaje z grobu, bierze znowu w
posiadanie świat, zamyka nawias otwarty przez wieki średnie, a otwiera na nowo
erę wielkich postępów ludzkości. Chrystianizm był tylko eklipsą cywilizacji;
eklipsa ta się skończyła i na jej miejsce występuje duch wolnych poszukiwań
naukowych i szerokich używań estetycznych. Odrodzenie w zasadzie położyło
3
koniec chrystianizmowi. Cywilizacja, poganizm, odrodzenie, są to synonimy,
podobnie jak synonimami są barbarzyństwo, chrystianizm, wieki średnie.
Jak widać, definicja średnich wieków, jaką przyjmujemy bez kontroli, jest
definicją o podwójnym denku; ma ona większą doniosłość, niżby się zdawać mogło
na pierwszy rzut oka. Nie mówię, że ona oznacza to wszystko w umyśle
wszystkich, którzy jej używają, ani że samo słowo, ile razy je kto wymawia,
wywołuje ten szereg pojęć, należących istotnie do jego sensu. Często tak bywa, że
wyrazy, których używamy, są tylko konwencjonalnymi formułkami, których sensu
nie zgłębiamy, i które znaczą w naszych ustach coś zupełnie przeciwnego swej
etymologii. Mimo to, w danym przypadku, słowo wpłynęło na ideę. Słowo to zdaje
się przedstawiać sens, niedający się inaczej pojąć, jak przez opozycję między
wiekami średnimi a dwoma światami, które one przedzielają. Trzeba było
koniecznie wyobrazić sobie jako barbarzyńskie to społeczeństwo, którego nie
można inaczej pomyśleć, jak wyróżniając je od dwu jedynie znanych cywilizacyj.
Nieuchronnie było się skłonnym uważać je ryczałtem za dzikie, grubiańskie,
omamiane przez chytrych księży, ciemne, nieinteligentne, brudne, poddające się
wszelkim gwałtom, albo je popełniające, niezdolne wyrobić w sobie ducha
publicznego, niezdolne wznieść się do wielkich idei ojczyzny, postępu,
sprawiedliwości społecznej, życia umysłowego.
Stąd ta nieprzebrana moc ciemnych legend, które dla ludzi wieków
poprzedzających i nawet dla wielu ludzi naszego stulecia, są wszystkim, co
wiedzą z historii wieków średnich. Wystawmy sobie, jaką ideę miał o tej epoce
encyklopedysta z przed stu laty, albo jaką ma jeszcze dzisiaj spóźniony jakiś
wolterianin. Nic ohydniejszego być nie może, nad ten obraz. Oto panowanie
chrystianizmu zaczyna się od pożaru biblioteki aleksandryjskiej, który niszczy
duchową ojcowiznę ludzkości, a kończy się stosami Inkwizycji, palącymi tych,
którzy nad odtworzeniem tej ojcowizny pracują. Między tymi dwoma pożarami,
w złowrogim półświetle, czerwonym od tych płomieni, a przyćmionym od
dymów, przesuwa się szereg ponurych obrazów, które ściągnąć powinny na
wieki średnie pogardę wszystkich przyjaciół ludzkości. Co za widok! Oto jeden
z soborów roztrząsa poważnie kwestię, czy kobiety mają duszę; a oto kobieta,
chyba dla pomszczenia swej płci i zmistyfikowania niegrzecznego episkopatu,
wspina się potajemnie na Piotrową stolicę. Po takim skandalu stolica ta pracuje
jeszcze usilniej nad fabrykowaniem fałszywych dokumentów
(3)
.
4
Sfabrykowawszy w VIII wieku fałszywą donację cesarza Konstantyna, zmyśla w
wieku IX cały zbiór fałszywych Dekretaliów, które opierają jej powagę na
kłamstwie. W spólnictwie z panującymi Kościół zbydlęca ludy; pozwala bez
protestu wykonywać przez wieki ohydne "prawo pana", które ledwo wymienić
można w przyzwoitym towarzystwie; nie oburza się, kiedy panowie z powrotem z
polowania każą rozpruwać brzuchy swych poddanych, by w nich nogi ogrzewać
(4)
.
W niemym pogrążona osłupieniu ludność w ten sposób traktowana, jedną już tylko
ma nadzieję, tj. "straszliwą nadzieję dnia ostatecznego"
(5)
; oczekuje końca świata
na rok 1000 i dziwuje się, gdy pierwszego dnia tego feralnego roku znajduje
jeszcze świat na swych posadach. Bezmyślną igraszką chciwego i fanatycznego
kleru, ludność ta daje się przezeń wodzić na rzezie dalekiego Wschodu, skąd
przynosi jako jedyną swych wysiłków nagrodę, zarazę trądu
(6)
. Ale i ta straszna
klęska nie zdoła jej nauczyć ochędóstwa; zostaje ona pogrążona w wstrętnych
brudach, jak długo trwają te nieszczęsne średnie wieki. Nie było, powiada
Michelet, kąpieli przez 1000 lat!
(7)
Na domiar nie było żadnej z tych pociech, jakie
życie umysłowe dać może; nie było nauki, nie było szkół, bo w interesie Kościoła
leżało podtrzymywać nieuctwo; nie było sztuki, okrom tych pomników, które
podobno przychodzą nam od Arabów, a których barbarzyństwo trafnie
napiętnowano, nazywając je gotyckimi
(8)
. Nie było poezji – tak twierdzi Boileau, i
tak dziś jeszcze naucza tych, którzy mają szczęście kształcić się w retoryce pod
jego egidą – poezja narodzić się nie mogła aż Villon "rozplątał zawiłą sztukę
starych pisarzy romancy", a teatr był "dla naszych nabożnych przodków
przyjemnością nieznaną"... "Nareszcie Malherbe przyszedł!". A nie tylko
Malherbe, lecz i Erazm, i Luter, i inni humaniści i reformatorowie przyszli i
wprowadzili znowu naszych przodków na starożytną drogę cywilizacji!
Takie są średnie wieki w legendzie. Niezawodnie wiele już dzielniejszych
umysłów zerwało z legendą, i wyłomy, jakie katoliccy uczeni zrobili w tych przez
wieki utrzymywanych niedorzecznościach, zatwierdzone zostały i przez uczonych,
którzy nic wspólnego z naszą wiarą nie mają. Ale takie sprostowania szczegółowe,
nawet kiedy te szczegóły są ważne, nie mogą zreformować fałszywego pojęcia,
jakie sobie wyrobiono o średnich wiekach, póki utrzymywać się będzie ten
konwencjonalny pogląd na nie, jako na nawias między dwoma okresami
cywilizacji. Ponieważ błąd ten rodzi się i utrzymuje ciągle przez definicję, dlatego
ją samą chcę zaczepić i pokazać, jak dalece ona jest zwodniczą i bezpodstawną.
5
Zgłoś jeśli naruszono regulamin