Banks Leanne - Miłość i kłamstwa.pdf

(625 KB) Pobierz
Leanne Banks
Miłość i kłamstwa
Tytuł oryginału: CEO's Expectant Secretary
PROLOG
Brock Maddox nie spał. Patrzył na leżącą obok kobietę, na jej okolone
ciemnymi rzęsami powieki zakrywające uwodzicielskie niebieskie oczy, na
rozrzucone na poduszce ciemne włosy, na cudownie kuszące wargi
spuchnięte od pocałunków. Miękkie prześcieradło zsunęło się z jej piersi.
Dłonie Brocka znały na pamięć ich krągłość,
żeber,
wcięcie talii, jedwabiste
łono.
Poznał jego sekrety i rozkosz pieszczot, które przenosiły go w inny
wymiar.
Elle Linton zwróciła jego uwagę od pierwszej chwili, kiedy przyszła
na rozmowę wstępną w sprawie pracy. Obawiając się,
że
zbyt rozpraszałaby
jego uwagę, wybrał inną kandydatkę, która jednak już po miesiącu
zrezygnowała z posady. Wtedy zatrudnił Elle. Była najbardziej sumienną i
skrupulatną asystentką, z jaką kiedykolwiek współpracował. Od razu
zapamiętała jego najdrobniejsze przyzwyczajenia, jakie kanapki lubił, przy
jakiej muzyce się relaksował, kto zawsze miał do niego dostęp, a komu nie
wolno było mu przeszkadzać.
Zdarzało się,
że
pracowali do późna. Z początku posilali się
kanapkami, szybko jednak przeszli na wino i dania dostarczane z
wykwintnej restauracji.
L
T
1
R
Raz czy dwa, mijając Elle, niechcący się o nią otarł, a wówczas w jego
ciele budziła się zmysłowa tęsknota. We
śnie
czuł zapach jej perfum.
Zauważył,
że
jej wzrok często zatrzymuje się na nim, a wówczas jej oczy
nabierają zmysłowego wyrazu. Powinien był stawić temu opór.
Doskonale pamiętał wieczór, kiedy wszystko między nimi się
zmieniło. Była szósta. Powinienem wysłać Elle do domu, myślał, otwierając
drzwi sekretariatu. Stała tuż za nimi. Z jej ust wyrwał się okrzyk zasko-
czenia, a trzymane w ręku papiery upadły na podłogę.
– Przepraszam. Nie chciałem cię przestraszyć. Oboje schylili się
jednocześnie. W nozdrzach poczuł
silną won jej perfum. Ogarnęła go fala pożądania. Poprzednio zawsze
udawało mu się nad sobą zapanować, lecz tym razem erotyczne napięcie
między nimi było silniejsze od woli. Elle zachwiała się, a on instynktownie
przyciągnął ją do siebie. Coś między nimi zaiskrzyło.
– Przepraszam – szepnęła.
Ubrana była w czarną wąską spódnicę z rozcięciem z tyłu, na gołych
nogach miała szpilki. Przez cały dzień Brock nie mógł oderwać wzroku od
jej bioder. Gdyby to była inna kobieta, przywarłby wargami do jej ust,
wsunąłby dłonie pod bluzkę, rozkoszował się dotykiem jej nagiej skóry.
Gdyby to była inna kobieta, podciągnąłby jej spódnicę, rozbudził w niej
namiętność, potem doprowadziłby ją do...
– Powinienem...–zaczął.
Zamknęła oczy.
– Powinienem. Nigdy nie miałeś dość tego słowa? –zapytała. – Bo ja
tak.
– Elle... – Uniosła powieki, jej oczy patrzyły na niego zapraszająco. –
Gdybym był odpowiedzialnym facetem, przeniósłbym cię na inne
stanowisko.
– Nie – zaprotestowała.
Położył jej palce na ustach.
– Ale ja... – Pogładził jej wargi, a ona wysunęła koniuszek języka. –
Powiedz,
że
chcesz tego tak jak ja.
L
T
2
R
Rozluźniła mu krawat i szarpnęła za poły koszuli tak mocno,
że
guziki
posypały się na podłogę.
– Nie tak samo. Bardziej.
Porwał ją w ramiona i zaniósł na górę do swojego prywatnego
apartamentu. Spędzili tam całą noc.
Brock ponownie spojrzał na Elle. Spała spokojnie.
Poczuł ucisk w dołku na wspomnienie esemesa otrzymanego od
prywatnego detektywa. Spotka się z nim jutro, lecz krótki raport stwierdzał,
że
to właśnie Elle może przekazywać informacje o Maddox Com-
munications największemu konkurentowi, Golden Gate Promotions.
Wiadomość przeczytał dopiero po tym, jak się kochali. Teraz czuł w ustach
niesmak.
Czy to prawda? Czy to możliwe, by kobieta, która zdobyła miejsce w
jego sercu i przez kilka ostatnich miesięcy dzieliła z nim
łóżko,
wbijała mu
nóż w plecy? Postanowił zaczekać na dowody. Musi je zobaczyć na własne
oczy.
L
T
3
R
ROZDZIAŁ PIERWSZY
W słoneczny niedzielny poranek Brock szedł korytarzem eleganckiego
apartamentowca w miasteczku North Bay na obrzeżach San Francisco i
zastanawiał się, skąd Elle stać na taki luksus. Płacił jej dobrze, lecz nie aż
tak dobrze. Elle, jego asystentka, jego kochanka, sprzedała go. Nadszedł
czas konfrontacji. Brock nie bez powodu był dyrektorem generalnym jednej
z najbardziej wziętych agencji reklamowych w San Francisco.
Stanął przed drzwiami mieszkania. Usiłował pohamować złość.
Zapukał. Czekał, licząc. Raz. Dwa. Trzy. Cztery. Wciąż był w szoku z
powodu odkrycia,
że
słodka kobieta, która została jego kochanką, okazała
się oszustką. Dłoń sama zacisnęła mu się w pięść.
Pięć. Sześć. Siedem. Drzwi otworzyły się szeroko.
– Brock! – wykrzyknęła zdumiona Elle. – Sądziłam,
że
zależy ci na
utrzymaniu naszego związku w tajemnicy. Czy coś się stało w firmie?
– Można tak powiedzieć. Odkryłem
źródło
przecieku.
Elle pobladła, w jej oczach pojawił się błysk paniki.
– Przepraszam – wybąkała.
Zakryła usta dłonią, odwróciła się i pobiegła w głąb mieszkania.
Brock, skonsternowany, patrzył za nią. Co tu się, do diabła, dzieje? Wszedł
do
środka,
zamknął za sobą drzwi. Z
łazienki
dobiegały odgłosy wymiotów.
Idąc tutaj, z wściekłości miał ochotę rozerwać Elle na kawałki, lecz teraz
zrobiło mu się jej
żal.
Kiedy w piątek wychodziła z biura, nie sprawiała
wrażenia chorej.
L
T
4
R
Zgłoś jeśli naruszono regulamin